|
Rok 1968 rozpoczął startem w wiosennych przełajowych mistrzostwach Polski. Wygrał w pięknym stylu z całą elitą kolarzy polskich. To była ogromna sensacja! Nawet w światku dziennikarskich ekspertów nie znano wrocławskiego kolarza. W prasie pojawiły się tytuły „Surkowski mistrzem Polski". Mama to satysfakcja, kiedy pojawiają się w gazetach tytuły z błędem, tym bardziej, że triumfator miał już 22 lata.
Wkrótce Szurkowski zdobywa następne laury. Najpierw sięgnął po tytuł wicemistrza Polski w górskich wyścigach na szosach Karkonoszy, potem zajął czwartą lokatę w indywidualnych szosowych mistrzostwach Polski i wygrał trudny wyścig o Puchar'Karkonoszy. W Tour de Pologne, a więc w imprezie o wysokim poziomie, który-poza krajową elitą zgromadził znakomitych szosowców zagranicznych, Ryszard Szurkowski stał się znowu rewelacją. Uczestniczył w niemal każdej poważniejszej akcji. Rywale zaczęli spoglądać na niego z szacunkiem i podziwem. Szczególnie członkowie kadry narodowej, którzy stosując wobec niego bogaty repertuar tricków chcieli pokazać i udowodnić, kto powinien w takich wyścigach rzeczywiście wieść prym. Ale Szurkowski nie dał się zgubić. Był czujny, w wybornej formie, imponował doskonałym przeglądem sytuacji w peletonie. Tour de Pologne zakończył na dziesiątej pozycji, co było wielkim sukcesem nowicjusza, ścigającego się dopiero pierwszy rok w gronie najlepszych.
|